Bogna Białecka - psycholog zaprasza do poznania małżeństwa - Agi i Romka.

Aga i Romek są małżeństwem od pięciu lat. Jedną z najbardziej ich irytujących rzeczy jest pytanie zadawane przy każdym spotkaniu rodzinnym: "To kiedy będziecie mieć dzidziusia?" Może nie samo pytanie, a hipokryzja, którą w niej wyczuwają. Póki studiowali, rodzice mówili im: 'Tylko nie wpadnijcie, pamiętajcie, trzeba wpierw skończyć studia, ustabilizować się. Nie liczcie na to, że dziadkowie zajmą się dzidziusiem, a wy będziecie sobie studiować, trzeba być odpowiedzialnym!" Gdy skończyli studia - bach, pojawiło się nagłe oczekiwanie, że po latach przypominania, że w razie problemów nie ma co na dziadków liczyć - należy im się wnuk.

Sporo par jest w podobnej sytuacji jak Aga i Romek. Piłowani przez rodziców o wnuka czują się coraz gorzej. Mogą wręcz widzieć to jako wyraz samolubstwa rodziców, kolejny punkt w ich planie życiowym.

Wydaje się jednak, że najczęściej motywacja rodziców nie jest samolubna. Pragną jak najlepiej dla swoich dorosłych dzieci i czasem wyrażają to w nieudolny sposób. Jeśli rodzice sami zostali na przykład zaskoczeni nieplanowaną ciążą, która utrudniła im realizację życiowych planów, będą nalegali na odkładanie decyzji o dziecku do momentu uzyskania finansowej stabilności. Czasami to pragnienie, by dorosłe dziecko miało jak najlepszy życiowy start i mogło w pełni nacieszyć się rodzicielstwem.

Rezultat bywa opłakany. Aga i Romek, choć z początku myśleli o tym, że fajnie byłoby mieć dziecko, pod wpływem natarczywości rodziców zniechęcili się do tego pomysłu. Zaczęły się rozmowy o tym, że nie chcą poddawać się społecznym naciskom, że urodzenie dziecka byłoby pozwoleniem rodzicom na wygraną i potem by dyktowali jak mają malucha wychowywać... Skończyli na decyzji o adoptowaniu sympatycznego psa.

To było rok temu. Rodzice jakby pogodzili się z faktem i przestali im wiercić dziurę w brzuchu o dzidzię. Co ciekawe, to uzdrowiło relacje w rodzinie. Aga i Romek zaczęli na nowo rozmawiać o tym, że może jednak warto mieć dziecko. Nie ze względu na presje społeczną, spełnienie marzeń rodziców o wnuku, a właśnie ze względu na siebie. Dziecko zaczęło im się jawić jako wzbogacenie relacji, no bo w końcu ile miłości można przelać na psa? Aga ujęła to słowami: "Wyobraź sobie dziecko jako takiego psa, który stopniowo uczy się mówić, aż w końcu potrafi powiedzieć: "Tato kocham Cię!" i "Jesteś najlepszy!". Jakoś to im najbardziej przemówiło do wyobraźni.

Była jeszcze jedna ważna sprawa, kluczowa wręcz. Porozmawiali ze swoimi rodzicami nie tylko o presji, jaką odczuwali, ale też o przyszłości. Powiedzieli wprost, że nie chcą, by wnuk był traktowany jak swoista maskotka, spełnienie ambicji dziadków. Określili jasno granice - to oni będą wychowywać swoje dziecko. Dziadkowie muszą respektować ich zasady.

Wydaje się, że to jest głównym problemem wielu par. Zamiast od początku związku zbudować swą autonomię i jasne granice w stosunku do swoich rodziców, wpisują się w skomplikowany układ, zatracają nim i dlatego czują presję.

Na szczęście, na budowanie zdrowych granic nigdy nie jest zbyt późno. To umiejętność, której można się nauczyć. Można na przykład sięgnąć po książkę Johna Townsenda i Henry'ego Clouda "Granice w relacjach małżeńskich", w której opisane jest nie tylko budowanie dobrych relacji w parze, ale wyznaczanie zdrowych granic z teściami.

Jak sądzicie - na ile możliwe jest budowanie takich dobrych granic z własnymi rodzicami - takich, gdzie jest miejsce na miłość i ciepło, ale jednocześnie na szacunek i autonomię?

__

#dbamoswiatisiebie #dosis #fezip #PoPierwszeRodzina #RodzinaToSiła #Rodzina  #MRiPS #rodzina #ojcostwo #macierzyństwo #rodzinajestnajważniejsza #troska  #pokolenieY #PokolenieZ #badania #rodzicielstwo #dziecko #mama #tata #ojciec  #miłość #dzieci #dziecko #dzieckowdrodze #pierwszedziecko