Bogna Białecka - psycholog zaprasza Was do poznania kolejnej historii. Poznajcie Annę.

"Anna jest instagramerką. Poznałam ją podczas prowadzenia warsztatów z psychologii Internetu dla młodych dorosłych. Poszła na nie z nadzieją uzyskania wiedzy, jak zwiększyć zasięgi, wyszła z refleksją dotyczącą czegoś innego.

Anna ma konkretny cel - promuje fit styl życia, dietę i treningi i ma już kilkanaście tysięcy obserwujących. Dużo w to inwestuje czasu, ma nawet konkretny biznes plan i jest zadowolona z dotychczasowych postępów.

Warsztat był elementem tygodniowego wyjazdu sportowego, podczas którego organizatorzy wprowadzili zasadę - zero smartfonów (co nie było trudne, bo ośrodek położony był w głębi puszczy, gdzie po prostu nie było zasięgu). Dla Anny było to OK, bo zaplanowała szereg postów na czas pobytu, które publikowały się automatycznie, więc teoretycznie miała spokojną głowę.

Zauważyła jednak jak bardzo myśli o Instagramie psują jej wyjazd i radość odpoczynku. Irytuje ją, że nie wie, jak ludzie reagują na jej zdjęcia, niepokoi się, że mogła przyciągnąć hejterów. Najgorsze było, że za każdym razem gdy szli ćwiczyć zastanawiała się automatycznie, jakby to wyszło w relacji na Insta.

Podczas warsztatów omawialiśmy między innymi wpływ mediów społecznościowych na nasz sposób funkcjonowania, jak mogą nas uzależniać. Anna zauważyła, że Instagram przestał być dla niej narzędziem biznesowym a zniewolił ją. Do tego stopnia, że codziennie poświęcała godziny na wyreżyserowanie idealnego zdjęcia. W ten sposób każdy posiłek, czy trening wydłużał się w nieskończoność a ona wciąż nie była zadowolona.

Właśnie z tego powodu pokłóciła się z mężem, który chciał by więcej czasu spędzali razem a nawet zaczął nieśmiało wspominać o dzidziusiu. Wtedy wypaliła mu, że nie jest Anną Lewandowską by godzić sport, bycie instagramerką i matką i musi jeszcze wiele się napracować, by odnieść prawdziwy sukces.

Anna w porę zdała sobie sprawę, że przekroczyła granicę między pomysłem na biznes, a obsesją, uzależnieniem. Z pierwotnego planu, gdzie było miejsce i na męża i przyjaciół a nawet dzidziusia zostało niewiele, ze względu na dręczący ją non stop niepokój i obsesyjne myśli.

Postanowiła wrócić do ścisłych limitów czasowych pracy nad swoim Intagramem i poświęcenia więcej czasu pielęgnowaniu relacji.

Anna po raz pierwszy w życiu usłyszała od kogoś, że to co spostrzegała jako swą pasję może być w rzeczywistości uzależnieniem. Do tej pory koleżanki utwierdzały ją, że powinna w stu procentach się oddać swej karierze na Instagramie, a mąż po prostu musi się pogodzić z jej priorytetem, jakim jest samorealizacja.

Kiedyś usłyszałam pytanie - czy na łożu śmierci będziemy wspominać kolejne stopnie kariery zawodowej, czy raczej otaczających nas bliskich? Prawdziwi ludzie sukcesu są znani z zachowania dobrego "life-work balance" czyli równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Dlatego wydaje mi się, że warto równie dużo energii jak w karierę czy pracę inwestować w dobre relacje, w rodzinę, dziecko. Budując rodzinę inwestujemy w najtrwalsze źródło satysfakcji, radości, wsparcia. Jednak to nie przychodzi automatycznie. Potrzebujemy się tego nauczyć.

Osobiście polecam np. książki "Mądre życie, jak stworzyć równowagę między pracą a rodziną"., autorstwa Rogera i Rebeki Merrill, lub udział w warsztatach na ten temat."

#dbamoswiatisiebie #dosis #fezip #PoPierwszeRodzina #RodzinaToSiła #Rodzina  #MRiPS #rodzina #ojcostwo #macierzyństwo #rodzinajestnajważniejsza #troska  #pokolenieY #PokolenieZ #badania #rodzicielstwo #dziecko #mama #tata #ojciec #miłość #dzieci #dziecko #dzieckowdrodze #pierwszedziecko